Delhi - Akshardham

Delhi - Akshardham

Akshardham to przepiękna świątynia w Delhi, która zadziwia swoim ogromem i rozmachem z jakim została wykonana. Szok jest tym większy gdy dowiadujemy się, że całość budowy, wykonania i wykończenia zajęła zaledwie 5 lat. Otwarcie świątyni miało miejsce w listopadzie 2005 roku przez samego Pramukh Swami Maharaj, przywódce duchowego organizacji BAPS.

Główna świątynia ma 43 metry wysokości i stylem nawiązuje do tradycyjnych świątyń indyjskich. W środkowej części pod główną kopułą stoi ponad 3 metrowa pozłacana rzeźba Bhagwan Swaminarayana, otoczonego postaciami głównych duchowych sekty. Całość budynku wykonana z różowego piaskowca i włoskiego marmuru. Do jej budowy nie wykorzystywano ani grama elementów metalowych jak też betonu.

Pod koniec 2007 roku świątynia Akshardham została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa jako największa świątynia Hindi na świecie. Mierzy ona ponad 100 metrów długości, 96 metrów szerokości oraz zajmuje obszar ponad 8000 tysięcy metrów kwadratowych.

Moje osobiste wrażenia z pobytu tam są po prostu niesamowite. Zwiedziliśmy tą świątynie podczas ostatniego dnia pobytu w Delhi. Wstaliśmy z samego rana i już grubo przed godziną 9 staliśmy u bram czekając z niecierpliwością na ich otwarcie. W końcu stało się, wrota otworzyły się a do środka wtoczyła się grupa turystów. W większości byli to hindusi, oprócz nas nie widziałem tam w na wejściu innych "białych twarzy".

Pierwsza niespodzianka (miła) spotkała nas już chwile po przekroczeniu bram Akshardham. Po rozmiarach świątyni i znając realia indyjskie spodziewaliśmy się słonej opłaty za wejście. Ucieszyliśmy się i podążyliśmy dalej w głąb. Jako, że zaraz po zwiedzaniu świątyni jechaliśmy rikszą na dworzec mieliśmy ze sobą spore siaty i torby. Obowiązkowe zostawianie wszystkich toreb, siatek itp. przydało się bo chodzenie z tym kilka godzin nie byłoby zbyt miłe :) No, ale spotkała nas niemiła niespodzianka... Okazało się iż musimy zostawić również wszystkie aparaty, telefony itp. Nie było można wnosić dosłownie nic :( Dlatego też nie mam żadnych zdjęć z wizyty w Akshardham :/ Oprócz tego jednego zrobionego z rikszy. No, ale nic, zapłaciliśmy parę rupii za przechowanie wszystkiego i stanęliśmy w kolejce do wejścia. Po chwili oczekiwania jesteśmy w środku...

Pierwsze spojrzenie na świątynie z kilkuset metrów i już nie mogłem oderwać wzroku. Wyglądało jeszcze piękniej jak na zdjęciach. Chciałem jeszcze popatrzeć, nacieszyć swoje oczka... No ale, że czas nas gonił trzeba było iść na przód. Aby wejść do samej głównej świątyni trzeba było oddać buty i dalej iść już boso. Nagrzany słońcem chodnik parzył w stopy więc szybko przyśpieszyliśmy i po chwili nasze stopy znalazły ukojenie na chłodniejszym białym marmurze. Im bardziej zbliżałem się do samej świątyni to moim oczom ukazywały soę coraz to piękniejsze i dokładniejsze detale. Aż trudno uwierzyć, że wszystko to rzeźbiono i robiono ręcznie. Dopracowany każdy szczegół, ściany, filary i sklepienia przepełnione były niesamowicie pięknymi rzeźbami i wzorami. Tego się nie da opisać, trzeba zobaczyć na własne oczy na licznych zdjęciach w internecie a najlepiej na żywo :)

Oprócz świątyni głównej było można wejść za drobnymi opłatami do dodatkowych "atrakcji" i tak: Kino IMAX z ogromnym ekranem na którym wyświetlano całą historię chłopaka, który rozpoczął to całe sektowe szaleństwo. Podziemna przejażdżka łódeczką podczas której dowiadujemy się nowych faktów z życia Bhagwan Swaminarayana. Ostatnia trzecia rzecz to spacer po licznych pokojach i halach w których wystawiano "przedstawienia" ukazujące jak żył i czym się wsławił człowiek na cześć którego powstała cała ta świątynia.

Podsumowując mogę powiedzieć tylko tyle, że zaraz za Taj Mahal była to najlepsza i najpiękniejsza rzecz jaką widziałem w Indiach. Na pewno zapamiętam to na całe życie i każdemu bardzo ale to bardzo polecam wizytę w tej świątyni. Jeżeli będziecie w Indiach koniecznie odwiedźcie Delhi i Akshardham. To po prostu trzeba zobaczyć!